Zawsze zaznaczam książki, które czytam. Podkreślam, podkreślam, że wypowiadam się na marginesie. Uwielbiam wracać do tego i mieć sekcje wyróżniające się ulubionymi cytatami i innymi rzeczami, które warto zapamiętać. Nie robię tego jednak z książkami kucharskimi, które, jak sobie uświadamiam, są niezwykłe. Czy piszesz w swoich książkach kucharskich?

Ostatni artykuł w The New York Times odkrywa przeciwną skłonność do tego, co właśnie opisałem: ludzi, którzy obficie zaznaczają książki kucharskie, kiedy nie marzą o pisaniu w żadnej innej książce. Całkowicie rozumiem ten impuls: jest to jeden (i niektórzy mogą powiedzieć najłatwiejszy) sposób na zapamiętanie uwag na temat przepisu, na temat tego, co zadziałało i nie działa, na własne zmiany i poprawki, a może nawet na serwowanie i sugestie dotyczące przystawek.

Więc jaki jest mój problem? Lubię mieć rzeczy w jednym miejscu, co sprawia, że ​​trzymam dziennik z przepisami – jak pisała Dana o dzisiejszym poranku w książce kucharskiej Orlanda Gougha – bardziej w moim stylu. Książki kucharskie pozostają bez nut (które z jakiegoś powodu lubię lepiej), a każdy przepis staje się jego własnym wydarzeniem w moim notesie.

Co z Tobą? Czy oznaczasz swoje książki kucharskie? Czy przechowujesz osobny dziennik przepisu??

Związane z: Dziennik kulinarny Orlanda Gougha: książka kucharska, którą warto poszukać

(Zdjęcie: Dana Velden)